07.01.2018: Bagdad. Pamięć miasta

Bagdad. Pamięć miasta

Dzieje jednego z największych miast Bliskiego Wschodu, Bagdadu, zwanego na początku swojego istnienia Miastem Pokoju, są bardzo burzliwe. Metropolia ta była niegdyś wspaniałym ośrodkiem, kolebką sztuki i kultury. Niestety jej dalsze losy, wśród których można odnotować krwawe mongolskie i tatarskie najazdy czy cztery wieki rządów Osmanów, odcisnęły się na jego wyglądzie i życiu kulturalnym ogromnym piętnem. Dwudziesty wiek nie był łaskawszy, począwszy od zajęcia miasta przez Brytyjczyków, udziału w dwóch wojnach światowych, aż po krwawe rządy baasistów, dyktaturę Saddama Husajna, morderczą wojnę z Iranem i pierwszą wojnę w Zatoce Perskiej.

Nie można pominąć także tragicznych wydarzeń z ostatnich kilkunastu lat. W 2003 r. koalicja sił międzynarodowych rozpoczęła drugą wojnę w Zatoce Perskiej, czego konsekwencją było odrodzenie się konfliktu wyznaniowego między szyitami a sunnitami, którego korzenie sięgają początków założenia Bagdadu. Zaledwie krótka kronika miasta nad Tygrysem uzmysławia, że angielski dziennikarz, historyk i podróżnik Justin Marozzi nie bez powodu książkę opisującą dzieje metropolii zatytułował: Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi.

Powstanie Miasta Pokoju

O ile ostatnie problemy z jakimi zmagało się miasto i jego mieszkańcy są nam w miarę bliskie z przekazów prasowych i telewizyjnych, o tyle pierwszy okres, w którym było ono jednym z najważniejszych światowych centrów intelektualnych i kulturalnych jest niemal zapomniany. Początki miasta związane są z dynastią Abbasydów. Jej przedstawiciele wzorem innych ówczesnych plemion arabskich, które w VIII wieku wyruszały na podbój Półwyspu Arabskiego, przemieszczali się z miejsca na miejsce jak pustynni koczownicy w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do życia. Potrzebna im była stolica, która pełniłaby funkcję stałego ośrodka imperium Abbasydów, aspirując przy tym do miana stolicy świata muzułmańskiego, które rozciągało się wówczas na powierzchni prawie trzynastu milionów kilometrów kwadratowych (od Półwyspu Iberyjskiego, przez Maroko, aż po Azję Środkową). W 762 roku ówczesny kalif Al-Mansur wybrał na ten cel właśnie miasto leżące nad użyźniającym te tereny od wieków Tygrysem. Jego pierwsza nazwa, tłumaczona jako „założone przez Boga” nie przyjęła się, natomiast nawiązująca do opisu raju w Koranie nazwa „Miasto Pokoju” pasowała idealnie dla szybko rozwijającej się metropolii, która przez kolejnych kilka stuleci miała być „najbogatszym miastem regionu”.

Realizacja projektu Okrągłego Miasta, jakie wymarzył sobie Al-Mansur, była największym przedsięwzięciem budowlanym świata islamskiego, angażującym ogromną liczbę inżynierów, architektów, mierniczych, cieśli i zwykłych robotników z terenów całego imperium Abbasydów. Długość potężnych ceglanych murów, które je okalały miała sześć i pół tysiąca kilometrów. W środku miasta znajdowały się sklepy, bazary i domy mieszkalne. Nad zabudowaniami górowały zaś Złoty Pałac władcy oraz ogromny meczet, wyrażające typową dla islamu unię władzy doczesnej i duchowej.

W ciągu zaledwie kilkunastu lat liczba ludności miasta wzrosła na niespotykaną do tej pory w tym regionie skalę. Marozzi podkreśla także, iż Bagdad stał się wówczas jednym z najbardziej kulturowo zróżnicowanych ośrodków na ziemi, łącząc w jednym miejscu wiele ras, plemion i języków zjednoczonych jednak wspólną religią – islamem.

Złoty wiek rozkwitu

Jednym z kalifów, którego rządy zapisały się w historii miasta jako okres potęgi i świetności islamu, był panujący ponad dwadzieścia lat Harun ar-Raszid. Wspaniałe imperium, jakie wówczas stworzono, porównuje się do państwa Franków Karola Wielkiego. „Harun, uwieczniony w Księdze tysiąca i jednej nocy jako kalif niestroniący od uciech, krążący po ulicach, kontynuował rodzinną tradycję patronatu nad kulturą i nadał jej nowy wymiar” – pisze Marozzi. Otaczał się on najwspanialszymi żyjącymi wówczas poetami i muzykami, ale także ludźmi nauki: prawnikami, historykami, medykami, gramatykami. Nawet niepokorni humaniści mogli liczyć na jego hojne wsparcie. Sztuka i nauka cieszyły się wówczas estymą, a sam władca urządzał cotygodniowe debaty, na których poruszano wiele tematów natury religijnej i filozoficznej.

Nie oszczędzając pieniędzy finansował także działalność translatorską, która umożliwiła nie tylko przełożenie, ale również zrewidowanie i ewentualne poprawianie przekładów, a w konsekwencji rozpowszechnianie dzieł klasycznej nauki greckiej, perskiej i indyjskiej zarówno w świecie islamskim, jak i poza nim. Autor dodaje, że królewskie instytucje w Bagdadzie zgromadziły potężne kolekcje literatury, a ponadto prywatni bogaci patroni zakładali wielkie biblioteki liczące dziesiątki tysięcy tomów. „Poeci i pisarze, uczeni i matematycy, muzycy i lekarze, historycy, prawnicy i leksykografowie, teolodzy, filozofowie i astronomowie, nawet autorzy książek kucharskich – wszyscy razem stworzyli złoty wiek”. Muzułmanie studiujący alchemię, astronomię i medycynę przyczynili się do ogromnej ilości odkryć naukowych. Rozwijała się także architektura, choć w porównaniu do nauki i sztuki na mniejszą skalę.

Blasku temu wszystkiemu dodawał polityczny i handlowy rozkwit stolicy. Bajeczne wręcz bogactwo kalifa spowodowało bowiem także rozwój kupiectwa. W Bagdadzie, mieście będącym „skrzyżowaniem dróg całego świata”, nieustannie pojawiały się karawany z Egiptu i Syrii, a statki na Tygrysie i Eufracie codziennie przypływały wypełnione wszelkimi towarami. Bazary metropolii wypełniali handlarze oferując jedwabie, złoto, drogocenne kamienie, ale także książki, wspaniałe dywany, egzotyczne owoce i przyprawy korzenne. Podstawą rozwoju gospodarczego miasta był także skrupulatnie zorganizowany system podatkowy, zwany charadż, który obejmował m.in. nieruchomości, uprawianą ziemię i produkty rolne.

Metropolia nad Tygrysem

Nieszczęściem dla dalszych losów miasta miały okazać się targające tymi ziemiami konflikty zbrojne. Pierwsze pojawiły się po odejściu Haruna, który starał się zapewnić po swojej śmierci bezkonfliktową sukcesję, co okazało się być jednak niemożliwe. Po pokonaniu brata i krwawym przejęciu władzy panować zaczął jeden z jego synów Al-Mamuna. Powszechnie przypisuje się mu stworzenie bagdadzkiego Domu Mądrości (Bajt al-Hikma), w którym kontynuowano rozwój nauki. Stał się on głównym ośrodkiem aktywności intelektualnej regionu łącząc hojnie dofinansowywane archiwum, akademię nauk, bibliotekę i biuro tłumaczeń. Bagdad nadal rozkwitał, a liczni naukowcy, którzy korzystali z dorobku starożytności, podejmowali starania mające na celu poznanie i opisanie świata. Swoje odkrycia opierali nie tylko na rzymskim prawie, greckiej medycynie, matematyce i filozofii, ale także na indyjskim mistycyzmie i wiedzy Persów. Udoskonalono w tym czasie kaligrafię, teologię i astronomię. Poddani kalifa mogli cieszyć się powstającą wówczas poezją, pieśniami i muzyką.

Marozzi podkreśla jednak, że czas Abbasydów, którzy panowali ponad pięćset lat, to poza wspaniałością ich dworu, kulturą i nauką także zamieszki, gniew prostych, biednych ludzi i więzienia dla tych, których życie polegało na codziennej walce o zapewnienie sobie podstawowych potrzeb. W początkowym okresie swojej historii miasto nie doświadczyło jeszcze jednak wszystkich dramatów, jakie miały je naznaczyć. „Historycy wysuwali przypuszczenia, że niespokojny charakter mieszkańców Bagdadu, a także nieustające zamieszki i rebelie można częściowo wyjaśnić zderzeniem kultur ludności miejskiej i nieokiełznanych plemion koczowniczych, czających się wokół miasta” – pisze Marozzi.

Brytyjski pisarz uważa, że wspominany konflikt między braćmi położył również kres roli zachodniego Bagdadu jako politycznego i kulturalnego ośrodka. Wybuch zakrojonej na szeroką skalę przemocy, jaki spowodował, był cezurą, która zapoczątkowała okrutne walki i krwawe starcia. Miały one już regularnie powtarzać się w dziejach metropolii, zamieniając jej nazwę z Miasta Pokoju na „miasto krwi”. Marozzi dodaje, że nie da się zliczyć ofiar, które pochłonęła przemoc w ciągu czternastu wieków historii miasta: „Walki o sukcesję, mordy polityczne, konflikty religijne, tortury i egzekucje były nieodłączną częścią życia abbasydzkiego Bagdadu, zapowiadając krwawe rzeki, które nie przestały płynąć do naszych czasów”.

Krew i łzy

Pisarz podkreśla, że historie bagdadzkich budowli aż nazbyt często odzwierciedlają burzliwe dzieje miasta, których widownią były one przez całe stulecia. W czasach, kiedy kalifowie stopniowo tracili władzę, rządząc jedynie własnymi pałacami i ogrodami, przekierowywali swoją energię i uwagę wyłącznie na ich rozbudowę i upiększanie. Mongołowie czy Tatarzy, którzy mieli zająć niebawem te tereny, bez mrugnięcia okiem niszczyli przepiękne zabytki. Nieco mniej destrukcyjne okazywały się przy tym klęski żywiołowe: powodzie czy pożary. Wiek XII był już czasem niekończących się serii zamieszek, walk i oblężeń. Brytyjczyk nie mając dostępu do innych ksiąg opisujących dzieje miasta korzysta z dzieł licznych podróżników, którzy przedstawili jego fascynującą historię na przestrzeni wieków. Zwłaszcza podczas długiego okresu jego upadku, gdy z pięknej stolicy Abbasydów przekształcił się on w „prowincjonalny, średniowieczny zaścianek”, o którym nikt już potem nie wspominał. Do naszych czasów bowiem nie przetrwało niemal nic z jego dawnej świetności.

Prawdziwa katastrofa miała jednak dopiero nastąpić. Po raz pierwszy w połowie XIII wieku wraz z wejściem do miasta Hulagu-chana, wnuka Czyngis-chana, i jego armii. Według szacunków historyków Mongołowie mogli zabić wówczas nawet 800 tysięcy ludzi, choć sam Hulagu jest bardziej powściągliwy w ocenie liczby ofiar. W mieście doszło do gwałtów, uprowadzeń kobiet, rabunku skarbca i eksterminacji całej linii Abbasydów. Był to nie tylko cios dla miasta, ale także dla świata muzułmańskiego i przyszłości islamu. Wówczas też podzielono region, którego Bagdad był dotychczasową stolicą, na Irak Arabski i Perski, który to podział rzutować miał na zarysy przyszłych granic państwowych znanych nam obecnie.

Tygrys spłynął krwią po raz kolejny po wejściu do miasta Niepokonanego Pana Siedmiu Krain, tatarskiego przywódcy Timura, który po dokonanej w mieście rzezi kazał zrównać z ziemią wszystkie domy. Trudnymi, choć nie tak krwawymi czasami dla Bagdadu były też późniejsze rządy Persów a następnie Osmanów. W tym czasie miasto stopniowo pogrążało się w prowincjonalnym mroku, stając się zaściankiem imperium Sulejmana Wspaniałego. Autor podkreśla, że wówczas w ciągu kilku dziesięcioleci, miasto utraciwszy międzynarodowe znaczenie zapadło się w sobie. Rządzący nim paszowie szybko się zmieniali, a scenę polityczną rozdzierały małostkowe intrygi i krwawe spory.

Nadzieja na pokój

Szanse na odzyskanie wolności pojawiły się w 1917 roku, kiedy po 383 latach rządów Osmanów do miasta weszli Brytyjczycy. Marozzi dodaje, że wydawało się, że miejsce uzbrojonych w miecze Persów i Turków zajęli łagodnie przemawiający cywile z Zachodu. Bagdadczycy przewidywali, że wraz z przywiezioną przez nich nauką i technologią otworzy się przed nimi nowy etap w dziejach. Zwłaszcza, że nowoprzybyli zobaczywszy w mieście nędzę, nieszczęście i ruiny postanowili zmienić ten stan rzeczy. Od razu zaczęli naprawiać i ulepszać – zaczynając od poprawy usług komunalnych, budowy mostów i dróg, przez system nawadniania, po wprowadzanie poważnych zmian systemowych, które miały na celu usprawnienie rządzenia. „Pierwsze dni brytyjskiego Bagdadu były pełne nadziei – tak jak początek amerykańskiej inwazji dziewięćdziesiąt lat później” – podkreśla pisarz. Niektórzy szybko jednak stracili iluzję, co do Brytyjczyków jako wyzwolicieli. Z tego niezadowolenia zaczął powstawać opór i bunt, który rósł i rozprzestrzeniał się. Jego ostatecznym symbolem wiele lat później, już w wolnym Iraku, stał się Saddam Husajn.

Krwawy dyktator przekreślił jakiekolwiek szanse na możliwość zaistnienia prawdziwej wolności i rozkwitu życia kulturalnego i intelektualnego, jaki miał miejsce w mieście nad Tygrysem przed wiekami. Miasto przez ostatnie dziesięciolecia dalekie od pokoju, znowu zalała fala przemocy wywołana konfliktami, okrucieństwem, walkami o władzę. Dekady brutalnych starć nie miały litości dla Bagdadu i jego mieszkańców. Obecnie w mieście, które doświadczyło tragicznego w skutkach rozlewu krwi, raczej nie pamięta się już i nie snuje opowieści o legendarnej potędze stolicy państwa Abbasydów. Dopóki trwają tam konflikty i wybuchają bomby, obrazy wspaniałego świata, jaki opisał Marozzi, pozostają dla zwykłych Bagdadczyków tylko literackim zapisem, a jedyną możliwością przywołania minionego świata jest już wyłącznie praca wyobraźni.

Małgorzata Golik