08.05.2016: Po słonecznej stronie Serbii

Nowy Sad

Nowy Sad

Po słonecznej stronie Serbii

Pravo, pravo – życzliwi mieszkańcy starają się nam pomóc. Pravo czyli prosto. Jeździmy prosto tam i z powrotem. Jeździmy też w prawo, a nawet w lewo, bezskutecznie szukając drogi do celu. Mówią, że nie o to chodzi, by złapać króliczka, lecz by gonić go. Nie ukrywajmy, tym razem chodzi o to, by go złapać. Ale na szczęście tutaj gonitwa, choć może nieco męcząca, jest równie ciekawa jak miejsce, do którego zmierzamy. Witajcie na Fruškiej Gorze, „serbskim Atosie” w północnym regionie kraju – Wojwodnie.

Monastyr Mala  Remeta

Monastyr Mala Remeta

Mijamy zagubione wśród pól i lasów wioski, błyskające złotem łany zbóż i beztroskie stadka owiec. Z przydrożnego straganu śmieją się do nas soczyste owoce, które łaskocze swymi promieniami słońce. Sprzedawca pyta, czy jedziemy do Czarnogóry. A przecież i Fruška Gora ma się czym pochwalić. Zaspokoi spragnione gardła i dusze, słynie bowiem z dwóch rzeczy: winnic oraz prawosławnych klasztorów. Domowe piwniczki kuszą podróżnych na każdym kroku, lecz kto zdoła się im choć na chwilę oprzeć, dotrze do miejsc z innego świata.

Sremski Karlovci

Sremski Karlovci

Za murami monastyrów, do których w końcu udaje się nam dotrzeć, zaczyna się przestrzeń święta, ułamek Królestwa Niebieskiego, wspomnienie raju. Panuje tu cisza i spokój, w które od czasu do czasu wpływa łagodny nurt odmawianych przez mnichów i mniszki modlitw. Z ikon bacznie spoglądają na odwiedzających brodaci święci i święte o zakrytych włosach. Wszyscy gotowi dać wiernym pocieszenie tak, jak kamienne mury świątyń dają schronienie przed letnim upałem.

Monastyr Novo Hopovo

Monastyr Novo Hopovo

W klasztorze Vrdnik spoczywa szczególny święty Serbskiej Cerkwii Prawosławnej – książę Lazar Hrebljanović, który dowodził Serbami w czasie słynnej bitwy na Kosowym Polu, daleko na południe stąd. Klęska wojsk chrześcijańskich i śmierć księcia stały się mitem założycielskim serbskiej martyrologii. Jak mówią ludowe pieśni, Lazar w imieniu swego ludu miał poświęcić królestwo ziemskie dla niebiańskiego. Ziemskie cierpienia zapewnią narodowi wieczne zbawienie.

Monastyr Vrdnik

Monastyr Vrdnik

Doczesne szczątki władcy przeniesiono tu dopiero na początku XIX wieku, ale klasztory Fruškiej Gory prężnie rozwijały się jako centra kultury serbskiej już od XV wieku, wraz z napływem uchodźców z zajmowanych przez Turków ziem, w tym z Kosowa. Wówczas Wojwodina znajdowała się jeszcze pod panowaniem węgierskim i od tamtej pory odgrywa podwójną rolę: jako centrum serbskości i ostoja wielokulturowości.

Sremski Karlovci

Sremski Karlovci

W XVIII wieku w leżącej na wschodzie Fruškiej Gory miejscowości Sremski Karlovci, znanej nam lepiej z lekcji historii po nazwą Karłowice, utworzono pierwsze serbskie gimnazjum, a do początków wieku XX miał tu swą siedzibę serbski patriarcha. W XIX wieku w Nowym Sadzie, stolicy Wojwodiny, powstał Teatr Narodowy. Miasto to jest też do dzisiaj siedzibą Macierzy Serbskiej, instytucji odpowiedzialnej za propagowanie narodowej kultury. Jednocześnie w Wojwodinie rozwijało się wielonarodowe osadnictwo: pod rządami austriackimi w XVIII wieku przybyli tu Niemcy, Węgrzy, Chorwaci, Słowacy, Rusini, Rumuni, Żydzi… Zarówno po pierwszej, jak i po drugiej wojnie światowej docierali tu migranci z innych regionów nowo utworzonych państw: najpierw Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, później Jugosławii.

Nowy Sad

Nowy Sad

Pod koniec XX wieku historia postanowiła jeszcze raz spleść losy Wojwodiny i Kosowa, które funkcjonowały jako okręgi autonomiczne w ramach jugosłowiańskiej Republiki Serbii. W 1989 roku, aby ratować to, czego uratować już się nie dało, czyli jedność kraju, odebrano im obu to prawo. Dziesięć lat później, w czasie kosowskiej wojny, niosące pokój bomby NATO spadły też na Nowy Sad.

Nowy Sad

Nowy Sad

Na szczęście nie udało się im do końca zabić jego wielokulturowego ducha: wciąż stoją tu świątynie różnych wyznań, wciąż znaleźć można wielojęzyczne napisy. Miasto uśmiecha się do przyjezdnych twarzami swoich mieszkańców, a brzegi przepływającego tędy Dunaju krzyczą do przechodniów: kocham cię – volim te! Nie wypada nie odwzajemnić tego uczucia.

Aleksandra Pasierb