15.06.2017: Delhi – miasto nieidealne

Delhi – miasto nieidealne     

Laureatem tegorocznej Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki został brytyjski pisarz i eseista Rana Dasgupta uhonorowany za książkę „Delhi. Stolica ze złota i snu”. Nagrodzony reportaż jest barwnym portretem miasta stworzonym przez urodzonego w Wielkiej Brytanii autora, który w 2000 roku przeniósł się do indyjskiej metropolii, której wydzielona dzielnica, New Delhi, jest stolicą Indii. Całe miasto zaś, stanowiące tzw. narodowe terytorium stołeczne, zamieszkuje obecnie ponad 26 milionów osób, a dzięki nowym przybyszom, zarówno tym z Indii, jak i z innych zakątków świata, liczba ta stale rośnie. Delhi jest w związku z tym jednym z największych i najszybciej rozwijających się miast na świecie.

Barbara Kopeć-Umiastowska, tłumaczka wyróżniona za przekład książki na język polski, mówi o jej wciągającej sile: „Przy niej się widzi i słyszy, odczuwa i myśli. Jest tak bogata i żywiołowa, że prawie maskuje to jej smutek i powagę. Prawie, choć nie całkiem. Po jej ukończeniu nie poczułam się szczęśliwsza, mądrzejsza, ani bardziej świadoma; miałam poczucie pełni, wrażenie, że jest za wielka, by opisać ją kilkoma przymiotnikami”.

Autor poza błyskotliwymi komentarzami oraz rzetelnym opisem historycznym i socjologicznym, pokazuje także Delhi przez pryzmat zwykłych mieszkańców miasta, oddając im wielokrotnie głos. Dzięki opowieściom rozmówców Dasgupty, biedaków i bogaczy, deweloperów, pracowników korporacji czy wożących ich taksówkarzy, dowiadujemy się jak daleki od pocztówkowego jest obraz otoczonej mitami stolicy i co naprawdę myślą o niej jej mieszkańcy.

Transformacja bez końca

Łącząc w jedną opowieść wydarzenia z przeszłości i ich dzisiejsze skutki Dasgupta podkreśla, że współczesne Delhi narodziło się z katastrofy, jaką był podział Indii Brytyjskich w 1947 roku. Jego konsekwencją było bowiem zwrócenie się indyjskiego społeczeństwa ku bezpieczeństwu i samowystarczalności, a jednym z fundamentów nowego państwa miało się stać idealne miasto stołeczne, cieszące się bogactwem i prestiżem. Rzeczywistość okazała się być jednak o wiele bardziej skomplikowana od ambitnych założeń, a nowoczesność wkroczyła do indyjskiej stolicy przede wszystkim pod postacią wielkich firm i przedsiębiorstw wprowadzających zupełnie nowy i obcy Indiom styl życia. Stąd też dziękując za otrzymane wyróżnienie pisarz podkreślał, że mimo iż Delhi jest dla przeciętnego Polaka dość odległe, to problemy, lęki i nieszczęścia z jakimi się zmaga są uniwersalne: „To książka o tym, jak globalny kapitalizm, wspomagany przez nowoczesne technologie opanował moje miasto i wziął w niewolę jego życie, codzienność i duszę”. Autor analizuje bowiem mechanizmy transformacji Indii i związki owych procesów z pieniędzmi pochodzącymi z całego świata. Nieprzypadkowo w oryginalnym angielskim tytule pojawia się też niejednoznaczne w tym przypadku słowo „capital”, które oznacza zarówno stolicę, jak i kapitał, czyli trwałe zasoby służące rozpoczęciu lub kontynuacji działalności gospodarczej.

Dasgupta podejmuje więc zatem uniwersalny temat wzrostu znaczenia światowego kapitalizmu w zglobalizowanym świecie, osadzając go w przestrzeni konkretnego miasta. Z tego też powodu czytelnik może mieć wrażenie, że równie dobrze książka mogłaby opisywać jakąkolwiek rozwijającą się metropolię. Warto jednak podkreślić, że według autora przypadek Delhi jest szczególny – miasto przekształca się zbyt szybko i najczęściej przeciętni mieszkańcy, którzy zostali skonfrontowani z niezrozumiałą dla nich gospodarką rynkową, z wielkim trudem mogą się odnaleźć w nowej, zmieniającej się jak w kalejdoskopie rzeczywistości. Zwłaszcza, że w przeciągu kilku lat zrównano z ziemią tereny, gdzie „od zawsze” znajdowały się targowiska i dzielnice biedy, a na odzyskanych siłą przestrzeniach powstały apartamenty, centra handlowe i parkingi. Błyskawicznie narodził się też świat ludzi sukcesu, którzy w szybkim tempie osiągnęli niebotyczne majątki, a równolegle z nim do głosu doszły korupcja i dotykające wielu przestrzeni życia nielegalne interesy. Powstanie klasy wyższej i średniej, ogarniętej żądzą bogactwa i lepszej egzystencji, jest tylko jedną stroną transformacji. Obok toczy się bowiem przepełnione przemocą i walką o zaspokojenie podstawowych potrzeb życie biedoty, stanowiącej większą część mieszkańców metropolii, która usuwana z domów zapełnia place, drogi, skwery i każdą niemal niezabudowaną przestrzeń metropolii.

Cena sukcesu

Pisarz dużo uwagi poświęca cenie, jaką zmuszeni są płacić za przywileje bogacących się elit zwykli mieszkańcy, a także przyrodzie niszczonej przez szybki rozrost i rozwój przestrzeni miasta. Delhi, ze względu na coraz wyższe zapotrzebowania na podstawowe surowce, zmaga się m.in. z niedoborem wody. Jej cena wraz z popytem wzrasta, powodując dalsze dysproporcje w dostępie do niej i poszerzając błędne koło bogactwa oraz wykluczenia. Dasgupta dochodzi do smutnej konstatacji: „Tylko widok kobiet, które w naszym nowoczesnym mieście zbierają wodę dla swoich rodzin z kapiących rur i kałuż na jezdni, zmusza nas jeszcze, byśmy wspominali majestat dawnych snów i wielkich dzieł, podejmowanych dla ich realizacji”.

Przepływ pieniędzy i zasobów zamienił setki tysięcy biednych ludzi w wewnętrznych uchodźców. Szaleństwo wyburzania, niszczenia i budowania kolejnych nowoczesnych, a przy tym ekskluzywnych dzielnic oraz towarzysząca temu konsumpcja, wydają się nie mieć końca. Doprowadza to jednocześnie do upadku małych firm czy lokalnych sklepików i zastępowania tradycyjnej architektury, z jej rozległymi balkonami i tarasami, przez szare, betonowe bloki. „Życie skryło się w klimatyzowanych wnętrzach, rozszarpując subtelną tkankę balkonowych sąsiedzkich rozmów, których pajęczyna niegdyś osnuwała leniwe popołudnia” – pisze Dasgupta.

Wielokrotnie na kartach książki rozmówcy dzielą się z pisarzem spostrzeżeniami o wszechobecnej korupcji, która dotyka podstawowe dla rozwoju miasta branże, takie jak edukacja, służba zdrowia czy budownictwo. Łapówki umożliwiają tu szybkie załatwienie każdej sprawy i wszyscy mają tego świadomość. Czy chce się dostać wizę, prawo jazdy, miejsce w szkole, szybko rozstrzygnąć sprawę sądową albo nawet dostać zaproszenia na bankiet, należy za to dodatkowo zapłacić. Dasgupta wyjaśnia, że obsesja mieszkańców na punkcie statusu wynika właśnie z faktu, że bogactwo zapewniające władzę i kontakty oznacza po prostu nieporównanie łatwiejsze i lepsze życie. „A nikt nie chce być pyłkiem w anonimowej masie, osobą, której nic się nie udaje”.

Chaos i rozpad

Obraz miasta, jaki pokazuje Dasgupta, może być odbierany jako przestroga i niepokojąca wizja przyszłości. To co można dostrzec w Delhi jest bowiem dalekie od rzeczywistości, która nadal dominuje w innych indyjskich miastach, jak np. w Mumbaju, gdzie ludzie chętnie zaczynają rozmowy z obcymi i nieznanymi sobie osobami. W stolicy ważne jest wyłącznie kim się jest i kogo się zna, dlatego rozmowy klasy średniej polegają tu głównie na wymienianiu znanych nazwisk, koneksji i stosunków, które wprowadzają do „towarzystwa”. Natomiast, jak podkreśla autor, żądza wyróżniania się jest zaspokajana na ulicach za pomocą drogich ubrań czy luksusowych samochodów, które tak samo zresztą jak te stare i ledwo jeżdżące, muszą stać w gigantycznych korkach

Czasami Delhi porównuje się do Los Angeles ze względu na szerokie drogi, przypominające tamtejsze autostrady. Powstawały one jednak w stolicy Indii bez odpowiedniej koncepcji i planu. O konstrukcjach eklektycznych wiaduktów, z których każdy różni się od pozostałych i dodatkowo obowiązują na nich inne zasady ruchu autor pisze: „Każdy z nich postawiła inna firma budowlana, według innego projektu, z innego typu cegły, z innym oświetleniem, każdy został wykończony w inne ozdobne zawijasy”.

Zatrzęsienie samochodów wynika też z faktu, że urbaniści niemal całkowicie zignorowali potrzebę budowy chodników, czyniąc ruch pieszy niemal niemożliwym. Poruszanie się po tamtejszych drogach pisarz określa w kilku słowach: kombinacja, manipulacja i łamanie reguł. Należy wziąć też pod uwagę fakt, że drogi są dla wielu mieszkańców stolicy nie tylko ciągami komunikacyjnymi dla tłumów noszących różnorodne tobołki i zawiniątka, ale także prowizorycznymi miejscami nocnego spoczynku. Sytuacji na ulicach stolicy nie poprawia też metro, które łączy tylko biura i snobistyczne dzielnice, a nie dociera do miejsc, gdzie mieszkają robotnicy i biedni. „Metro również sprzyja ludziom z pieniędzmi” – konkluduje pisarz.

Ilość bezdomnych jest w Delhi ogromna. Setki tysięcy ludzi nie mając dachu nad głową wykorzystują zewnętrzną architekturę miasta, która pełni dla nich funkcję sypialni, toalety, łazienki i szafy. Autor nie ma tu na myśli malowniczych koców powiewających na płotach, ale wszechobecne zawiniątka z posłaniem i ubraniami – właściwie często będącymi jedynym dobytkiem – zostawiane tymczasowo prawie na każdej gałęzi, w każdym kącie i dostępnej szczelinie budynku. Ponadto porozrzucane wszędzie plastikowe butelki i foliowe worki potęgują wrażenie ogólnego chaosu i bałaganu w biedniejszych częściach miasta czy na obrzeżach metropolii.

Miasto przyszłości?

„Od miasta zamkniętego do miasta światowego” napisała o przedstawionych w reportażu przemianach i transformacji jedna z czołowych indyjskich gazet. Jednak Dasgupta ze smutkiem przestrzega, że jeśli ktokolwiek sądził, że Delhi może nauczyć resztę świata czegoś o życiu w XXI wieku, to spotka go bolesne rozczarowanie. Pisarz stwierdza: „Żyć tutaj oznacza egzystować w czasie, w którym wszystko jest stare, nawet gdy jest nowe; w którym wszystko zanim na dobre powstanie, już się rozpada i ginie na rzecz rozkładu i przestarzałości”. Jest to świat znany nam, ludziom zachodu aż nadto dobrze. Człowiek ma w nim coraz więcej pieniędzy, ale życie ma jakby coraz mniej sensu.

Małgorzata Golik