28.02.2016: Ktoś był, kogoś nie było cz.1

ferdousi

Ktoś był, kogoś nie było cz.1

Ktoś był, kogoś nie było… Tak zaczynają się perskie opowieści. Posłuchajcie więc o dawnych królach, którzy rządzili Irańczykami na długo przed tym, jak islam zawitał na ich ziemie. Przenieśmy się w mityczne czasy, które na kartach swego dzieła utrwalił na przełomie X i XI wieku Feroudsi. Jego Szahname – „Księga Królewska” – to liczący sobie 60 000 dwuwierszy zbiór starożytnych mitów i legend, współcześnie określany mianem irańskiego eposu narodowego. Wielu z jego bohaterów, pod nieco inaczej brzmiącymi imionami, pojawia się już w Aweście, świętej księdze zaratusztrianizmu. Ferdousi opowiada ich losy z perspektywy swoich czasów, dlatego, na przykład, na kartach epopei pojawiają się Turkowie. Ale zacznijmy od początku…

Siyamak

Ktoś był… A był to Kajomars, który władał ludźmi, gdy ci przywdziewali jeszcze na siebie skóry dzikich zwierząt. Wszelkie stworzenie było mu posłuszne, a wśród ludzi zaprowadzał on nowe, godziwe obyczaje. Niestety na życie jego syna, dobrego Sijamaka, czyhał zły duch Ahryman, który wysłał przeciw niemu armię dewów – demonów – ze swym własnym potomkiem na czele. Młody książę poległ w walce, lecz zostawił po sobie dziecko. Huszang, bo tak chłopiec miał na imię, wychowany został przez dziadka, aby gdy nadejdzie czas, pomścić ojca. Tak też się stało: demon został pokonany, a gdy to się dopełniło Kajomars mógł spokojnie odejść z tego świata. Zostawił królestwo w rękach wnuka.

Hushang

Huszang rządził mądrze i sprawiedliwie, ale na tym nie koniec. Szahname przypisuje mu ważne dla rozwoju ludzkości osiągnięcia. W jaki sposób król został wynalazcą? Otóż pewnego dnia wyruszył z grupą zaufanych wojowników w góry. Nagle stanął naprzeciw nich obrzydliwy potwór. Jego oczy żarzyły się czerwienią, a z pyska buchały kłęby dymu. Nasz bohater cisnął w bestię podniesionym z ziemi kamieniem. Ta uskoczyła jednak, a kamień zamiast w nią, trafił w inny głaz. Spomiędzy nich buchnęły iskry. Kto wie, może odkrycie ognia rzeczywiście tak wyglądało? Kiedy ludzie zawładnęli już tym żywiołem, mogli za przykładem pomysłowego króla wytapiać żelazo i trudzić się kowalstwem. Poza tym Huszang miał zapoczątkować także rozwój rolnictwa i udomowienie zwierząt.

Hushang_Discovers_Fire

Jego dzieło kontynuował Tahmuras. Nauczył ludzi prząść z owczej wełny, następnie szyć stroje i tkać dywany. Udało mu się również pokonać wielką armię dewów i wziąć ich do niewoli. Istoty te przekazały władcy tajemnicę pisma – niezwykłego wynalazku, który nie mógł być przecież dziełem człowieka. Po nim na tron wstąpił Dżamszid. Znana nam po grecką nazwą Persepolis stolica starożytnego imperium perskiego, w rzeczywistości nosiła imię właśnie tego bohatera: Tacht-e Dżamszid – Tron Dżamszida. Mityczny król miał podzielić poddanych na stany: kapłanów, wojowników, rzemieślników i rolników. Sam też nie próżnował: zaczął wydobywać kamienie i metale szlachetne, dał ludziom medycynę, wynalazł pachnidła i leki. Jemu też zawdzięczamy pewne wyjątkowe lekarstwo kojące duszę i ciało – wino.  Posiadał nawet niezwykły puchar, który ukazywał wszelkie odległe miejsca i ludzi. Za jego rządów zaczęto wypalać cegły i wznosić z nich budowle. Te wszystkie osiągnięcia musiały władcy uderzyć do głowy. Rozsiadł się na bogato zdobionym tronie i kazał dewom unieść go wysoko, ku niebu. Patrząc w dół, na ziemię, czuł się panem świata. Nikomu niepodległym, twórcą wszystkiego. Jak się domyślamy, przyszło mu słono zapłacić za ten brak pokory…

Nim jednak dowiemy się, co się stało musimy przenieść się na chwilę w krainę arabskich pustyń, gdzie żył sobie szlachetny Mardas. Miał on syna Zohaka, którego pewnego dnia nawiedził zły duch Iblis i zaczął namawiać go do ojcobójstwa. Tak też się stało. Z pomocą złowrogiego kompana, Zohak przygotował w ogrodzie pułapkę, głęboki dół, w którym zginął Mardas. Jednak nie było tego dość Iblisowi. Pod postacią młodego kucharza zatrudnił się na dworze i serwował Zohakowi coraz to wymyślniejsze potrawy. Ten, zachwycony ich niezwykłym smakiem, obiecał spełnić każde życzenie szefa kuchni. Ów pragnął tylko jednego: pocałować ramiona księcia. Najwyraźniej ta nietypowa zachcianka nie wzbudziła u nikogo podejrzeń. Niestety… W miejscu gdzie usta demona dotknęły ciała młodzieńca, zaczęły wić się dwa, ohydne węże. Na nic się zdały czary, nawet próba chirurgicznego usunięcia spaliła na panewce – gady odrosły. I znów pojawił się Iblis, tym razem jako lekarz. Zalecił żywić węże ludzkimi mózgami, jako że nic innego nie dało się już zrobić.

Jednocześnie napięcie rosło na ziemiach Dżamszida. Lud zbuntował się przeciw władcy, który utracił boskie błogosławieństwo. Wojownicy postanowili sprowadzić Zohaka, aby posadzić go na tronie Iranu. Zdetronizowany król zbiegł, lecz w końcu dopadł go rywal. Pokonał i okrutnie zabił. A w swoim haremie zamknął jego piękne córki – Szahrenaz i Arnewaz. Kogoś nie było… c.d.n.

Literatura:

Ferdousi, Księga królewska. Wybór, przeł. Władysław Dulęba, Warszawa 1981.

Składankowa Maria, Bohaterowie, bogowie i demony dawnego Iranu, Warszawa 1984.

Składankowa Maria, Mitologia Iranu, Warszawa 1989.

Aleksandra Pasierb