30.07.2017: Na styku Wschodu i Zachodu

Na styku Wschodu i Zachodu

Podróżnicy twierdzą, że zapierające dech w piersiach miasto nad Złotym Rogiem, które nigdy nie zasypia, najlepiej po raz pierwszy zobaczyć od strony morza. Widok bulwarów, starych kamieniczek, bizantyńskich bazylik, osmańskich meczetów, straganów i pasaży handlowych sprawia, że od razu chce się zejść na ląd. Swoją długą historią miejsce to nie dzieli się jednak z przybyszami od razu i nie łatwo poznać jego tajemnice. Wiele z nich – te, którymi chciałoby się podzielić i te, które wolałoby pozostawić w ukryciu, można jednak poznać czytając książkę amerykańskiego pisarza i historyka Charlesa Kinga „O północy w Pera Palace. Narodziny współczesnego Stambułu”. Poruszanie się po mieście poza znajomością ulic, placów, nabrzeży czy przystanków wodnych wymaga bowiem także poznania jego niełatwej historii.

Stolica świata

Flamandzki podróżnik Ogier Ghiselin de Busbecq pisał w XVI wieku, że już same położenie miasta wskazuje na to, że natura przeznaczyła je na stolicę świata. Stambuł przez wieki był bowiem nie tylko areną, ale i zwierciadłem wydarzeń dziejących się w Europie i na Bliskim Wschodzie. Pierwotnie zwany Bizancjum, następnie Konstantynopolem i Stambułem był stolicą państwa osmańskiego przez niemal pięćset lat, wcześniej natomiast swoją stolicę miało tu cesarstwo rzymskie, a później, przez niemal tysiąc lat, cesarstwo bizantyńskie. Obecnie miasto jest trzynastomilionową metropolią o randze globalnej, a jego geopolityczne położenie sprawia, że w dobie kryzysu migracyjnego odgrywa istotną rolę w polityce europejskiej. Usytuowanie na styku dwóch kontynentów przejawia się różnorodnością zamieszkujących miasto ludzi. Poza Turkami swoje miejsce odnaleźli tu (i żyją we względnej zgodzie) m.in. Kurdowie, Ormianie, Czerkisi i Alewici.

Lokalizacja miasta, poza wynikającymi z niej licznymi wstrząsami politycznymi, miała także inne skutki. Metropolia usytuowana jest niedaleko jednej z najaktywniejszych stref sejsmicznych na świecie. Przez wieki przeżycie dekady bez niszczycielskich drgań było niemal niemożliwe. Ich ilość spowodowała, że Osmanowie stworzyli nawet specjalny urząd odpowiedzialny za odbudowę miasta po trzęsieniach ziemi. Wprowadzono wówczas przepisy mające ograniczyć skutki katastrof nakazujące wznoszenie budynków z drewna, a nie niebezpiecznych w trakcie wstrząsów tektonicznych kamieni. Stworzyło to jednak kolejny problem, gdyż niewielki nawet pożar był w stanie szybko się rozprzestrzenić i zniszczyć całą dzielnicę. „Przez blisko pięć stuleci panowania Osmanów przeciętny mieszkaniec Stambułu mógł spodziewać się, że w ciągu życia doświadczy co najmniej dwóch katastrofalnych pożarów” – dodaje King. O powszechności tego zjawiska świadczą też częste w literaturze stambulskiej „pożogowe eposy” opowiadające o walce z ogniem.

Klęski naturalne nie wpłynęły jednak na wciąż wzrastającą na przestrzeni wieków liczbę osób przybywających do miasta z rejonów wiejskich. U progu XIX wieku brakowało już wolnej przestrzeni na nowe domy, zaczęto więc budować podwieszane nad parterem wykusze. Spowodowało to, że ulice zaczęły przypominać ciemne, pozbawione światła słonecznego tunele. Ponadto po każdej katastrofie urbaniści, architekci i urzędnicy mogli według swoich najśmielszych fantazji przekształcać odbudowywany fragment miasta. Umożliwiło to z czasem bardziej zorganizowaną zabudowę, wprowadzenie bieżącej wody i kanalizacji. I mimo, że turyści mogą się obecnie gubić w plątaninie uliczek warto wiedzieć, że układ ten jest dużo bardziej uporządkowany niż przed wiekami.

Narodziny współczesnej Turcji

„Upadek imperium osmańskiego był najdłużej wyczekiwanym wydarzeniem w historii dyplomacji. Spory o to, jakie korzyści taki obrót spraw przyniesie innym krajom i imperiom, przez większą część XIX wieku stanowiły nieodłączny element polityki zagranicznej wielkich mocarstw” – pisze King. Historyk podkreśla także, że na początku XX wieku starszy już sułtan musiał zmagać się z licznymi buntami, powstaniami i walkami partyzanckimi. W 1908 roku pierwsze działania spiskujących oficerów armii zrzeszonych w Komitecie Jedności i Postępu, zmusiły sułtana do ustanowienia monarchii konstytucyjnej i przywrócenia rozwiązanego wcześniej parlamentu. Tzw. młodoturcy podjęli walkę o swój kraj, gdyż mieli świadomość przepaści, jaka dzieliła ich ojczyznę od wielkich mocarstw.

Po I wojnie światowej, w której Turcja walczyła po stronie państw centralnych, podpisano z aliantami pokój. Rok później wybuchła wojna grecko-turecka zakończona traktatem w Sèvres z 1920 roku, na mocy którego zlikwidowano także Imperium Osmańskie. Porozumienie spowodowało, że kraj został zredukowany do roli niewiele znaczącego i niemal zdemilitaryzowanego tworu państwowego na obrzeżach Europy. Alianci szybko z tymczasowych okupantów dążących do przekształcenia zawieszenia broni w stały pokój, stali się zachłannymi zwycięzcami dzielącymi się łupami przy biernej akceptacji władcy.

W tym czasie Ankara wyrosła na konkurentkę Stambułu, a alianccy obserwatorzy dostrzegli rosnący w siłę opór tureckich nacjonalistów zwanych też od nazwiska swojego przywódcy, Mustafy Kemala, „kemalistami”. Za jego sprawą powiązano głoszone przez nich hasła z konkretnym wojskowym i politycznym programem działania. Młodoturcy nie akceptowali bierności sułtana i nie chcieli jak on przyglądać się, jak siły okupacyjne formalnie przejmują władzę. Powołali w Ankarze Wielkie Zgromadzenie Narodowe, a Kemal został wybrany jego pierwszym przewodniczącym. Niebawem doszło do rewolucji, w wyniku której sułtan porzucił swój tron i uciekł. Po raz pierwszy od kilku stuleci funkcję przywódcy islamskiego świata oddzielono od godności sułtańskiej. Traktat z Lozanny podpisany w 1923 roku położył kres utrzymującemu się od 1914 roku stanowi wojny, pozwolił też aliantom na ewakuację z Turcji i oficjalne uznanie rządów Mustafy Kemala.

Nad Złotym Rogiem

Na początku XX stulecia większa część mieszkańców nadal odbierała Stambuł nie jako tworzące jedną całość miasto, ale archipelag niezliczonych dzielnic zwanych mahalle. „Każda miała własną, mniej lub bardziej samowystarczalną lokalną gospodarkę i własny styl życia i mieściła się w centrum szerszych koncentrycznych kręgów, które spajały poszczególne mahalle z większymi dzielnicami”. Podział dzielnic wynikał w dużej mierze z podziałów wyznaniowo-etnicznych, a idea trzymania się własnej wspólnoty lub grupy pozostawała niepisaną regułą życia Stambułczyków aż do upadku imperium.

Niemuzułmanie pod władzą Osmanów posiadali liczne przywileje. Stanowili oni także fundament gospodarki i kultury ludowej miasta, jako jego bankierzy, hotelarze, restauratorzy, szynkarze, eksporterzy, czy chociażby właściciele domów schadzek. Wydarzenia ogólnokrajowe, jak w zwierciadle odbijały się w mieście, które utraciło status stolicy na rzecz Ankary. „W przeddzień utworzenia Republiki Turcji w Stambule ukazywało się jedenaście gazet w języku osmańsko-tureckim, siedem greckojęzycznych, sześć francuskojęzycznych, pięć ormiańskich, cztery w ladino i innych językach miejscowych Żydów oraz jedna w języku angielskim”. Pokazuje to ogromną różnorodność etniczną, językową, religijną i kulturową Stambułczyków. Republika nałożyła na te odmienne per se światy jednolite, nowoczesne, świeckie wartości i jedną koncepcję etnicznie definiowanego narodu.

Przyjęta w 1924 roku konstytucja turecka gwarantowała te same prawa wszystkim obywatelom bez względu na wyznanie, ale w praktyce potęgowała nierówności, co wynikało z wprowadzenia pojęcia mniejszości etnicznej, nieznanej dotąd osmańskiej umysłowości. Dodatkowo w wyniku traktatu lozańskiego doszło do przesiedleń na wielką skalę wynegocjowanych przez rządy w Atenach i Ankarze. Według szacunków poziom mniejszości etnicznych wśród ogółu mieszkańców spadł z 56% w 1900 roku do 35% pod koniec lat dwudziestych. „Turcja stała się bardziej muzułmańska, bardziej turecka, bardziej homogeniczna i – z powodu ucieczki z miast niemuzułumańskich mniejszości – bardziej wiejska niż kiedykolwiek wcześniej” – podsumowuje historyk.

Miasto wielu pragnień

Poznając historię miasta nad Bosforem warto przyjrzeć się kilku powszechnie funkcjonującym mitom na temat Stambułu i mieszkających w nim ludzi. Np. mimo obowiązującego w imperium osmańskim oficjalnego zakazu spożywania alkoholu przez muzułmanów latami kwitła tam produkcja napojów wyskokowych. Rzadko też przestrzegano wstrzemięźliwości.

Liczne nieporozumienia dotyczą także haremów, wokół których narosło wiele stereotypów. Jak pisze King: „Na dworze sułtańskim harem był prywatnym i ściśle kontrolowanym światem sułtańskich małżonek i konkubin, strzeżonym przez eunuchów i dostępnym tylko dla wąskiego kręgu mężczyzn, przeważnie sułtana i jego niepełnoletnich synów”. Jest to zdecydowanie bardziej przyziemny obraz niż wyobrażenia Europejczyków o zmysłowych hurysach wijących się w prześwitujących sukniach wśród kadzideł i dymów opium. W rzeczywistości harem przypominał prywatne komnaty innych monarchów. Etymologia samego słowa wskazuje też na to, że było to miejsce zakazane dla innych, jednak nie z powodów konotacji seksualnych. Obostrzenia odnosiły się bowiem do architektury domu muzułmańskiego i dotyczyły miejsca przeznaczonego wyłącznie dla rodziny i najbliższych.

Dużo więcej o seksualności można powiedzieć przyglądając się ówczesnym domom schadzek. Zmiany sił politycznych czy władzy uwidaczniały się na przestrzeni lat w życiu erotycznym Stambułczyków. W 1884 roku w ramach reform sułtana wprowadzono system koncesjonowanych domów publicznych, zastępując nimi pokątne przybytki i pracujące na ulicy prostytutki obu płci. Zatrudnione w placówkach osoby podlegały wówczas regularnym kontrolom policji i inspektorów sanitarnych. System ten przetrwał do I wojny światowej, gdy ciężka sytuacja materialna sprawiła, że coraz większa liczba kobiet i dzieci zaczęła trudnić się ulicznym nierządem.

Po zakończeniu konfliktu zbrojnego alianci ponownie zaczęli przywracać kontrolę nad domami publicznymi, czym zajęli się wówczas Francuzi wprowadzając nawet ujednolicony cennik. „Stały dostęp do usług seksualnych uważano za podstawowe prawo, a jednocześnie za wygodny sposób na przeciwdziałanie nudzie i podtrzymywanie morale”. Dotyczyło to głównie żołnierzy armii okupacyjnych, których dowódcy uważali to za równie ważne, co dostarczenie aprowizacji i uzbrojenia. Byli oni w głównej mierze klientami przybytków, choć odwiedzali je też miejscowi mężczyźni. Po przejęciu władzy Mustafa Kemal również uważał, że w nowej republice konieczne jest uregulowanie statusu prostytutek, a zawód jaki wykonują należy ściśle nadzorować.

Jak w tureckiej soczewce

Książka Charlesa Kinga ma nieco mylący tytuł, bo nie jest o samym Stambule, ale przede wszystkim o nieodległej historii Turcji. W Stambule bowiem, a także w tytułowym hotelu Pera Palace, jak w soczewce skupiała się historia tego regionu. Odcisnął na nim piętno nie tylko upływ czasu, ale też niepokoje religijne i polityczne, zmiany władców oraz katastrofy naturalne. Opisana historia Stambułu jest pasjonująca także dlatego, że od wieków miasto jest symbolem spotykania się różnych wartości: tego co ogólnie nazywamy kulturą zachodnią z kulturą azjatycką i bliskowschodnią, a także chrześcijaństwa z islamem.

Mimo dużej dawki informacji na temat historii miasta i terenów, na których obecnie znajduje się Republika Turecka, ewidentnie brakuje jednak w książce opisu wydarzeń ostatnich dziesięcioleci. Szkoda, że okres ten przedstawiono zaledwie w kilku zdaniach, gdyż ukształtował on pokolenie, które obecnie sprawuje władzę i podejmuje decyzje, także te dotyczące kultury, wolności czy uchodźców. Być może szersze nakreślenie dziejów Turcji na przełomie XX i XXI pozwoliłoby lepiej zrozumieć mające miejsce w tym  kraju wydarzenia polityczne.

Jeżeli czytelnik faktycznie chciałby poprzez karty książki przenieść się do Stambułu, zatopić w jego uliczkach i paradoksach, warto dodatkowo sięgnąć po książkę Orhana Pamuka „Stambuł. Wspomnienia i miasto” lub „Zabójcę z miasta moreli” Witolda Szabłowskiego.

Małgorzata Golik