07.03.2017: Poranna Gwiazda nad Papuą

Morning_Star_flag.svg

Trzynaście białych i błękitnych pasów, po lewej stronie biała, pięcioramienna gwiazda na czerwonym tle. To Morning Star – Poranna Gwiazda, czyli flaga Zachodniej Papui. Próżno by szukać państwa o tej nazwie na politycznej mapie świata. Jest jednak takie miejsce i są przynależni mu ludzie, którzy wciąż dopominają się o swoją wolność.

Poszukajcie w Indonezji. Poszukajcie na Nowej Gwinei – drugiej największej wyspie świata. Zachodnia jej część, ta, która w przeciwieństwie do niepodległej Papui – Nowej Gwinei podlega władzy Dżakarty, to właśnie to miejsce[1]. Teren pokryty gęstą zielenią lasów deszczowych – drugich pod względem powierzchni po Dżungli Amazońskiej, otoczony błękitem mórz. W koronach drzew przysiadają rajskie ptaki, pod grzywami fal kryją się rafy koralowe. Są tu i niedostępne grzbiety górskie, i zaciszne, piaszczyste zatoczki. Dodajmy do tego kilka zdjęć tubylców w tradycyjnych przepaskach biodrowych i otrzymamy idealny materiał do folderu turystycznego: rajska wyspa, dzikie plemiona.

Ludność papuaska przybyła na wyspę co najmniej 30 tysięcy lat temu, a jej tryb życia przez tysiąclecia nie podlegał większym zmianom. Liczne plemiona, posługujące się różniącymi się od siebie językami, zajmowały się rolnictwem żarowym, hodowlą świń, a także rybołówstwem i myślistwem. Od VII wieku zaczęli przybywać tu kupcy z buddyjskiego królestwa Śriwidźaja powstałego na Sumatrze, a w ślad za nimi pojawili się Malajowie, Chińczycy i Arabowie. Poszukiwali tu piór rajskich ptaków czy aromatycznej kory drzew massoia, ale zabierali ze sobą także niewolników. Wraz z epoką Wielkich Odkryć Geograficznych przybyli także Europejczycy, a w XIX wieku rozpoczęła się kolonizacja Nowej Gwinei. Wschodnią część podzielili między siebie Anglicy i Niemcy, zaś zachodnią zajęli Holendrzy.

Tutejsze izolowane plemiona stanowiły gratkę dla przedstawicieli nowej nauki – antropologii. Według większości białych badaczy Papuasi nie tylko znajdowali się na prymitywnym etapie rozwoju, ale także cechowali się wrodzoną agresywnością. Warto jednak zauważyć, że rasizm nie był jedynie domeną Europejczyków.  Zatrudnieni w holenderskiej administracji na wyspie Indonezyjczycy, którzy sami podlegali polityce kolonizacji, również odnosili się do miejscowej ludności z wyższością. Jednak na ten porządek świata miał nadejść kres: po II wojnie światowej rozpoczął się proces dekolonizacji. Aby przeciwdziałać indonezyjskim aspiracjom, od lat 40. Holendrzy zaczęli kształcić papuaską inteligencję. W ich planach było utworzenie niepodległej Zachodniej Papui. W 1961 roku miejscowe elity przy poparciu zwijających swe żagle kolonizatorów wybrały flagę mającego powstać państwa oraz jego hymn – „Hai Tanahku Papua”. Już rok później obszar ten został przekazany pod tymczasową jurysdykcję ONZ.

Co zatem poszło nie tak? W 1963 roku, pod naciskiem ze strony Dżakarty, Zachodnia Papua została jej przekazana. Postawiono jednak wyraźny warunek: ma zostać przeprowadzone referendum, w którym miejscowa ludność zdecyduje o swojej przyszłości. Sześć lat później rzeczywiście doszło do skutku to, co powszechnie znane jest pod nazwą Act of Free Choice, jednak sami Papuasi określają raczej jako Act of No Choice. Niewiele ponad 1000 wybranych przez indonezyjskie władze przedstawicieli rdzennych plemion, przekupionych i zastraszonych, jednogłośnie opowiedziało się za przyłączeniem kraju do Indonezji. Społeczność międzynarodowa odwróciła wzrok.

W ocenie Indonezyjczyków Holendrzy celowo rozbudzili papuaskie aspiracje niepodległościowe, aby rozsadzały od wnętrza ich własne młode państwo. Jednocześnie, jeśli chodzi o stosunek do rdzennej ludności, są oni kontynuatorami kolonialnego dyskursu: chodzi przecież o misję cywilizacyjną wśród prymitywnych plemion. Z kolei mieszkańcy Zachodniej Papui sprzeciwiają się indonezyjskiej władzy, zwracając uwagę na własną odrębność: rasową, kulturową, religijną.  Rzeczywiście pod względem etnokulturowym bliżej im do mieszkańców niepodległej Papui – Nowej Gwinei (wyspa została przecież podzielona w sposób sztuczny) oraz innych wysp Melanezji. Ponadto na skutek działalności europejskich misjonarzy większość Papuasów wyznaje dziś chrześcijaństwo, podczas gdy religią dominującą w Indonezji jest islam sunnicki.

Aby skonsolidować rozrzucony po wielu wyspach kraj, a z różnych grup etnicznych uszyć jeden naród, Dżakarta wprowadziła w życie plan transmigracji, czyli przenoszenia ludności z przeludnionych obszarów, głównie Jawy, na te o małej gęstości zaludnienia. Chodziło często o tereny opierające się centralnej władzy, takie jak Papua Zachodnia. Program współfinansowany był z funduszy Banku Światowego, choć towarzyszyły mu liczne pogwałcenia praw człowieka: przeciw rdzennym mieszkańcom prowadzono akcje zbrojne, wysiedlając ich z ziem przodków – w latach 80. tysiące uchodźców dotarły do sąsiedniej Papui – Nowej Gwinei. Chodziło nie tylko o zdobycie przestrzeni dla jawajskich osadników, ale także o możliwość wykorzystania naturalnych zasobów wyspy.

No właśnie, docieramy do sedna problemu. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Pod ziemią, z której wyrasta obfitująca we florę i faunę dżungla, kryją się jeszcze większe bogactwa: ropa, miedź, złoto. W Zachodniej Papui znajduje się największa na świecie kopalnia tego cennego kruszcu, Grasberg – głęboka rana wiodąca do wnętrza ziemi i niezwykle dochodowy interes, zwłaszcza, że wydobywa się tu także miedź i srebro. Kopalnia należy do amerykańskiego koncernu Freeport MacMoRan, który negocjacje z Indonezyjczykami rozpoczął jeszcze przed referendum z 1969 roku. Tony odpadów z kopalni trafiły do pobliskich rzek, niszcząc naturalne środowisko i budząc sprzeciw mieszkańców okolicznych terenów. Odpowiedzialna spółka wzbudziła jeszcze większe kontrowersje, gdy wyszło na jaw, że opłacała indonezyjskich wojskowych, aby zapewnić sobie ochronę obiektu. Jak ta ochrona wyglądała pokazuje między innymi historia Yosephy Alomang – lokalnej działaczki biorącej udział w pokojowych protestach przeciw kopalni, więzionej i torturowanej przez żołnierzy w latach 90. Tej niepozornej, niepiśmiennej kobiecie udało się jednak nagłośnić problem zanieczyszczeń, a jej starania zostały docenione: w 2001 roku otrzymała Nagrodę Goldmanów, była też nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

Zatem Zachodnia Papua walczy. Walczy od dawna i na różne sposoby. Już od początku okupacji rdzenna ludność stawiała opór zbrojny, tworząc Organisasi Papua Merdeka (Organizację Wolna Papua). Jej członkowie, zwykle słabo uzbrojeni, stosowali tradycyjne metody walki. Łuki i strzały przeciw karabinom – przypomina Wam to coś? Poza granicami działa Free West Papua Campaign, której celem jest doprowadzenie do powszechnego referendum niepodległościowego poprzez działania na arenie międzynarodowej. Poza tym sprawę wspierają też takie organizacje jak Surfers for West Papua starająca się propagować wiedzę o sytuacji w tym zakątku świata oraz International Lawyers for West Papua walcząca o przestrzeganie tam praw człowieka. O wolności dla Zachodniej Papui śpiewają też muzycy pochodzący z przeciwnej strony wyspy, a swoje wsparcie okazują nawet zagraniczni twórcy, jak np. australijski zespół Blue King Brown.

Lecz zasoby Zachodniej Papui wciąż są wykorzystywane z pominięciem opinii rdzennych mieszkańców,  jej lasy wycinane pod plantacje palm olejowych, miejscowi działacze niepodległościowi trafiają do więzień i giną. W wyniku transmigracji Papuasi stanowią obecnie jedynie około połowy populacji na własnej ziemi. Jednak powoli przychodzą też pozytywne zmiany. W 2015 roku zniesiony został zakaz wjazdu zagranicznych dziennikarzy na te tereny, a Zachodnia Papua uzyskała status obserwatora w Melanesian Spearhead Group – regionalnej organizacji skupiającej państwa melanezyjskie. Teraz walka toczy się o pełne członkostwo.

Aleksandra Pasierb

[1] Według obecnego indonezyjskiego podziału administracyjnego obszar ten dzieli się na dwie prowincje: Papuę i Papuę Zachodnią. W tym tekście termin Papua Zachodnia odnosi się do całego należącego do Indonezji obszaru Nowej Gwinei, tak jak określają go rdzenni mieszkańcy.